piątek, 27 marca 2015

Prawda drogą rozwoju osobistego i duchowego









Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32 )

Często uważamy się za ludzi wolnych, kierujących się w życiu rozumem i rozsądkiem. Posiadamy swoją „prawdę” na temat świata, życia, drugiego człowieka i siebie samych. Według tej „prawdy” podejmujemy nasze decyzje, wybory, budujemy relacje. Nasza „prawda” warunkuje określone zachowania, sposób bycia, myślenia, a zwłaszcza stoi u podstaw uczuć i emocji. Można by powiedzieć, że to ona decyduje o tym czy czujemy się szczęśliwi, spełnieni i usatysfakcjonowani relacjami z innymi ludźmi.

Ale czy moja „prawda” jest prawdziwa? Czy to, co uważam za prawdę rzeczywiście istnieje, czy może nagromadziłem w sobie potężny bagaż fałszywych przekonań, ocen i opinii na skutek doznanych zranień, bolesnych doświadczeń życiowych, niewłaściwego podejścia do ludzkiej ułomności innych ludzi. Czasami również jesteśmy podatni na wpływy innych osób. Próbujemy kształtować swój światopogląd na bazie tego co myślą i mówią inni ludzie. Dzieje się to z kilku powodów: brak poczucia własnej wartości, obawa przed krytyką, lęk przed odrzuceniem, chęć przypodobania się innym. Rezygnujemy z samych siebie, odrzucamy nasze bogactwo, uciekamy od własnych pragnień i marzeń. Gdzieś wewnętrznie zaczynamy czuć, że żyjemy nie swoim życiem. To jest cena jaką płacimy za „pseudo prawdę”, którą sobie sami stworzyliśmy lub została nam narzucona przez zlepek niezależnych od nas doświadczeń.

czwartek, 26 marca 2015

Paulo Coelho - Rzeczy, których nauczyłem się w życiu.





Nauczyłem się że:

Nie ważne, jak dobry byłby człowiek, od czasu do czasu cię zrani.
I dlatego musisz mu przebaczyć
*
Czasami potrzeba wielu lat aby pozyskać czyjeś zaufanie
I sekundy żeby je zniszczyć.
*
Nie zmieniaj przyjaciół tylko dlatego, że oni się zmieniają.
*
Sytuacje i panująca atmosfera mają na nas wpływ,
Ale to my ponosimy odpowiedzialność za siebie.
*

wtorek, 24 marca 2015



Pewien bezrobotny starał się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie. Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test zamiatania podłogi, po czym stwierdza:

- Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę Ci formularz do wypełnienia, oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy.

Zrozpaczony człowiek odpowiada:

- Nie mam komputera, ani tym bardziej e-maila...

Wtedy personalny mówi mu, że jest mu przykro, ale ponieważ nie ma e-maila, więc wirtualnie nie istnieje, a ponieważ nie istnieje, więc nie może dostać tej pracy. 

Człowiek wychodzi przybity; w kieszeni ma tylko 10$ i nie wie, co ma zrobić... Przechodzi koło supermarketu. Postanawia kupić dziesięciokilogramową skrzynkę jabłek. Potem chodząc od drzwi do drzwi sprzedaje cały towar po kilogramie i w ciągu dwóch godzin podwaja swój kapitał. 

Powtarza te transakcje jeszcze trzy razy i wraca do domu z 60$ w kieszeni. Uświadamia sobie, że w ten sposób może z powodzeniem przeżyć. Wychodzi z domu coraz wcześniej, wraca coraz później i tak każdego dnia pomnaża swój kapitał. Wkrótce kupuje wóz, później ciężarówkę, a po jakimś czasie posiada całą kolumnę samochodów dostawczych. 

Po pięciu latach mężczyzna jest właścicielem jednej z największych sieci dystrybucyjnych w Stanach. Postanawia zabezpieczyć przyszłość swojej rodziny i wykupuje polisę ubezpieczeniową. Wzywa agenta ubezpieczeniowego, Wybiera polisę i wtedy agent prosi go o adres e-mail, aby mógł wysłać mu propozycje kontraktu. Mężczyzna mu wtedy, że nie ma e-maila.

- Ciekawe - mówi agent - nie ma pan e-maila, a zbudował pan to imperium? Niech pan sobie wyobrazi, czego dokonałby, gdyby go pan miał! Mężczyzna zamyślił się i odpowiada:
- Zamiatałbym w Microsofcie!

Morał nr 1 tej historii:
- Internet nie jest rozwiązaniem dla problemów twojego życia.
Morał nr 2 tej historii:
- Nawet, jeśli nie masz e-maila, a pracujesz wytrwale, możesz zostać milionerem.
Morał nr 3 tej historii:

- Jeśli dostałeś tę historię przez e-maila, to znaczy, że jesteś bliżej sprzątacza, niż milionera....

Kiedy krzywdzi mnie najbliższa osoba




Krzywda ze strony najbliższych nam osób.                 

                 W związku z wpisem "Miłość bliźniego - Szacunek warunkiem prawdziwej miłości drugiego człowieka otrzymałem takie pytanie, za które bardzo dziękuję Autorowi:

                "A co w sytuacji, kiedy ten nasz wróg, którego mamy zrozumieć, być dla niego cierpliwi, wyrozumiali, widzieli jego wewnętrzne cierpienie wykorzystuje naszą postawę żeby osiągnąć własne korzyści? Czy dawać się wykorzystywać będzie w porządku? Bo na pewno nie dla naszej psychiki. Jak sobie z takimi toksycznymi osobami radzić? Bo niestety ale nie w każdym przypadku nasza otwartość i wyrozumiałość pomoże. Najlepiej od takich ludzi się odciąć, ale nie zawsze można, bo np. jest to osoba z rodziny, ktoś bliski. Nie można przecież pozwolić żeby ktoś nas z premedytacją wykorzystywał bo to sprawia, że myślimy źle o sobie samych. Co więc robić w takich sytuacjach?"



                   Witam serdecznie! Bardzo dziękuję za komentarz. W którymś z moich ostatnich wpisów poruszyłem już temat zranień otrzymywanych od naszych bliskich ale cieszę się, że zwracasz uwagę na ten problem. Jest to temat bolesny, ale niestety stanowi część naszego życia, dlatego zasługuje na specjalny odrębny wpis. Czytaj dalej...

poniedziałek, 23 marca 2015

Jak osiągnąć pokój serca.





"Nie rób niczego, za co chciałbyś się ukarać."

                W mądrości Ojców Kościoła możemy odnaleźć rewelacyjną radę: „Cokolwiek czynisz patrz końca.” Problem polega na tym, że rzadko kiedy staramy się wyobrazić sobie rezultat końcowy naszych wyborów, decyzji, przedsięwzięć. Wiele z nich podejmowanych jest z czysto egoistycznych pobudek, mających na celu zapewnić nam dobrobyt, poczucie spełnienia, osiągnięcie jakichś korzyści. Korzyść być może zostanie osiągnięta, ale na końcu pozostaje poczucie winy, lęk, że moje zamiary wyjdą na światło dzienne, obniżenie poczucia własnej wartości. Sumienie zaczyna nas gryźć, w sercu powstaje nowa rana, która sprawia, że tracimy szacunek do samych siebie i zamykamy się na innych...

poniedziałek, 16 marca 2015

Miłość bliźniego - Mój ulubiony wróg.





Bardzo ciekawe przemyślenia na temat miłości bliźniego znalazłem w duchowości francuskiego filozofa, oraz założyciela dwóch organizacji międzynarodowych o charakterze wspólnotowym, Arki oraz Wiary i Światła. Nazywa się go dzisiaj Matka Teresą w spodniach.

Jean Vanier twierdzi, że w miłości bliźniego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę nie na te osoby, które są nam bliskie, które kochamy, które nas lubią i podziwiają. Bo tych ludzi nie jest trudno kochać. Nie trudno jest kochać również naszych wrogów, którzy są daleko od nas i nie mamy z nimi na co dzień kontaktu. Ale przede wszystkim musimy nauczyć się kochać „wrogów”, którzy żyją pośród nas i w nas samych.

niedziela, 15 marca 2015

Sumienie - wewnętrzny przewodnik

„Prawdziwą miarą człowieka jest to, co zrobiłby, mając świadomość, że nikt nigdy się o tym nie dowie.” (Thomas Macaulay)

                Jedyną osobą, która może oceniać ludzkie czyny jest Bóg. Gdyż, jak słusznie twierdzi Thomas Macaulay, prawda o człowieku jest ukryta tam, gdzie ludzki wzrok nie sięga. Jeżeli, codziennie rano spoglądasz w lustro i masz świadomość, że żyjesz uczciwie, będziesz w stanie ze spokojem patrzeć sobie w oczy. Twój wewnętrzny głos nie będzie rozpaczliwie krzyczał o opamiętanie się.

                Sumienie, dobrze uformowane, jest naszym najlepszym przyjacielem i przewodnikiem. Kiedy nie jest zagłuszane hałasem świata będzie nas prowadzić drogą mądrego i rozsądnego życia. Zapala czerwoną lampkę, kiedy chcemy zrobić coś złego. Ostrzega przed niebezpieczeństwami, które czyhają na nas samych i na innych ludzi, kiedy schodzimy ze ścieżki prawdy. Woła o powrót na drogę uczciwości i miłości. Świadomie ignorując głos sumienia, porzucamy najwierniejszego przyjaciela i przewodnika.