Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezus Chrystus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezus Chrystus. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2018

"Sprawa Chrystusa" - Najważniejsze dziennikarskie śledztwo w historii.




       Znakomita książka dla ludzi o otwartych umysłach, poszukujących prawdy i nie bojących się zmiany utartych przekonań. Gorąco polecam!

          Są na świecie ludzie, którzy twierdzą, że Boga nie ma. Zazwyczaj są bardzo śmiali w swoich twierdzeniach, ale brakuje im konkretnych dowodów na potwierdzenie swoich przekonań.

        Jeden z amerykańskich dziennikarzy śledczych, Lee Strobel, zirytowany głęboką wiarą i żarliwością swojej żony Leslie postanowił udowodnić, że Bóg nie istnieje. Do wiary chrześcijańskiej żywił tak wielką odrazę, że na szali postawił nawet własne małżeństwo.

piątek, 27 marca 2015

Prawda drogą rozwoju osobistego i duchowego









Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32 )

Często uważamy się za ludzi wolnych, kierujących się w życiu rozumem i rozsądkiem. Posiadamy swoją „prawdę” na temat świata, życia, drugiego człowieka i siebie samych. Według tej „prawdy” podejmujemy nasze decyzje, wybory, budujemy relacje. Nasza „prawda” warunkuje określone zachowania, sposób bycia, myślenia, a zwłaszcza stoi u podstaw uczuć i emocji. Można by powiedzieć, że to ona decyduje o tym czy czujemy się szczęśliwi, spełnieni i usatysfakcjonowani relacjami z innymi ludźmi.

Ale czy moja „prawda” jest prawdziwa? Czy to, co uważam za prawdę rzeczywiście istnieje, czy może nagromadziłem w sobie potężny bagaż fałszywych przekonań, ocen i opinii na skutek doznanych zranień, bolesnych doświadczeń życiowych, niewłaściwego podejścia do ludzkiej ułomności innych ludzi. Czasami również jesteśmy podatni na wpływy innych osób. Próbujemy kształtować swój światopogląd na bazie tego co myślą i mówią inni ludzie. Dzieje się to z kilku powodów: brak poczucia własnej wartości, obawa przed krytyką, lęk przed odrzuceniem, chęć przypodobania się innym. Rezygnujemy z samych siebie, odrzucamy nasze bogactwo, uciekamy od własnych pragnień i marzeń. Gdzieś wewnętrznie zaczynamy czuć, że żyjemy nie swoim życiem. To jest cena jaką płacimy za „pseudo prawdę”, którą sobie sami stworzyliśmy lub została nam narzucona przez zlepek niezależnych od nas doświadczeń.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Wielki Post - Człowieczeństwo Jezusa drogą mojego człowieczeństwa.

      



        
              Powszechnie używamy dzisiaj w porozumiewaniu się z innymi ludźmi tzw. "drogi elektronicznej”. Piszemy e-maile, porozumiewamy się przez Facebook, piszemy sms do naszych bliskich, znajomych, przyjaciół. – Czy nie zdarzyło nam się napytać sobie nieraz biedy i kłopotów przez taką właśnie formę porozumiewania się?

                Osobiście kilkakrotnie maiłem takie sytuacje. Przyczyna tego jest prosta. Ci, którzy otrzymują ode mnie wiadomość „elektroniczną”, po pierwsze nie widzą mnie, nie widzą wyrazu mojej twarzy, nie słyszą tonu mojego głosu – czyli po swojemu interpretują moje słowa. Stwarzają sobie mój wizerunek, moją postawę na bazie suchego przekazu wiadomości, która ode mnie otrzymali.

                Kilka razy zdarzyło się, że wysłany przeze mnie sms lub wiadomość na facebooku były żartobliwe, chciałem kogoś rozbawić, rozśmieszyć a może nieraz z żartem sprowokować, ale moja wiadomość została odebrana zupełnie inaczej. Adresat wiadomości nie zobaczył mojego mrugnięcia oka, nie zobaczył lekkiego uśmiechu na twarzy i humorystyczną wiadomość potraktował bardzo poważnie, poczuł się urażony a być może nawet zraniony. Innym razem chciałem zwrócić komuś na coś uwagę, wyrazić moją opinię na temat jego zachowania, ale uczyniłem to w pospiechu, wysyłając krótką, szybką wiadomość. Przesłanie pozbawione uśmiechu i ciepłego tonu głosu, które tak naprawdę wyrażało troskę z mojej strony, dobra przyjacielską radę zostało odebrane jako krytyka, wywyższanie się , pretensjonalność.

                Brak osobistego kontaktu z drugim człowiekiem powoduje, że możemy się wyminąć w tym co myślimy, czujemy, przeżywamy.

                Dlaczego o tym mówię?!

W przeżywaniu naszej relacji z Bogiem możemy wpaść w pułapkę „powierzchowności”, pewnego rodzaju próżni, formalizmu. – Zatrzymujemy się na treści przekazu Ewangelicznego, mniej lub bardziej znamy interpretację poszczególnych fragmentów Ewangelii, z intelektualnego punktu widzenia rozumiemy przesłanie pozostawione w nauczaniu Jezusa na temat Boga, wiary, miłości bliźniego... Ale czy to ma naprawdę wpływ na moje życie, czy ta wiedza ma moc przemieniania mojego serca, myśli, uczuć, pragnień a co za tym idzie wyborów, decyzji i działań jakie podejmujemy w życiu?

niedziela, 14 grudnia 2014

I co z tą wiarą? - Logika Krzyża

             Jednym z fałszywych i do dziś mocno i negatywnie wpływającym na wiarę obrazem Boga jest pojęcie Boga, który chciał śmierci Jezusa aby odkupić nasze grzechy. Fałszywe pojęcie na temat krzyża, woli Bożej, pokuty, zadośćuczynienia, pociąga totalne zamieszanie w wielu dziedzinach. Rozumienia Boga, jako tego, który posyła Swojego syna na śmierć, aby zapewnić nam zbawienie to nic innego jak hołdowanie idei ofiar z ludzi, zrównanie religii chrześcijańskiej z pogańskimi wierzeniami np. Czarnej Afryki, gdzie składano ofiary z ludzi na przebłaganie jakiegoś bóstwa za popełnione złe czyny jednostki lub grupy.

                Logika Krzyża Jezusa ma zupełnie inny wymiar. Wolą Boga, którą Jezus przyjął całą swoją istotą, uczynił swoim największym pragnieniem i wypełnił ją do końca, było nie to, aby Jezus był prześladowany, torturowany i ukrzyżowany, ale aby wypełnił misję przekazania człowiekowi woli Boga względem człowieka. Jezus przyjął ludzką naturę, aby ukazać prawdziwe oblicze Stwórcy, jako kochającego bezwarunkowo Ojca, miłosiernego i poszukującego nieustannie człowieka w jego zagubieniu, grzeszności i słabości ludzkiej natury.

                W żadnym momencie swojego życia Jezus nie szukał cierpienia, bólu, śmierci. Wręcz przeciwnie, modląc się przed swoją męką i śmiercią mówił do Ojca: „Ojcze, jeśli chcesz, odsuń ode mnie ten kielich. Ale niech się spełni nie moja wola, lecz Twoja". I ukazał Mu się anioł z nieba, aby Go umacniać. Popadłszy w agonię jeszcze żarliwiej się modlił. Jego pot stał się jak krople krwi spadające na ziemię.” (Łk 22. 42-44) – Jezus, wiedząc co go czeka odczuwał zwykły ludzki lęk, bał się tego cierpienia, ale do końca postanowił bronić prawdy, którą głosił. Miał możliwość wycofania się, uniknięcia męki i śmierci ale tego nie zrobił. Pozostał autentyczny, wiarygodny, wierny swojej misji do końca.

                Jak bardzo Jezus bał się nadchodzącej męki świadczy o tym krwawy pot. Medycyna zna takie przypadki. Fizjologiczne zjawisko krwawego potu wspominał już Arystoteles wymieniając je wśród kuriozów medycznych. W medycynie zjawisko to znane jest pod nazwą hematodrosis. Występuje ono w wypadkach, gdy do bardzo wielkiego lęku i cierpień posuniętych do ostatecznych granic dołączają się jeszcze nowe i organizm nie może już znieść bólu. W takich chwilach chory zazwyczaj traci świadomość. Podskórne naczyńka krwionośne pękają. Krew wydziela się razem z potem i to zazwyczaj na powierzchni całego ciała.

                Ktoś może zapytać dlaczego więc Bóg „nie chciał” wybawić Jezusa od tych cierpień? Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Jezus miał wolna wolę przyjąć lub odrzucić cierpienie ale wolna wolę mieli również ci, którzy Go na śmierć skazali. Wolną wolę miał Piłat, przywódcy religijni Izraela, lud, który krzyczał „ukrzyżuj go!”… Każda ingerencja Boga w tym momencie byłaby zaprzeczeniem ofiarowanej człowiekowi przez Boga wolnej woli i możliwości podejmowania decyzji.

                Często zarzucamy Bogu, że jest obojętny na ludzkie cierpienie. Używamy nawet tego argumentu jako dowód na nieistnienie Boga. Niejednokrotnie nieświadomie obwiniamy Boga za istniejące zło. Krąży w chrześcijaństwie idea Boga, który chce cierpienia, poświęcenia naszego życia, śmierci… Nic bardziej mylnego. Jezus na każdym kroku ze złem, cierpieniem a nawet śmiercią walczył, uzdrawiając, wypędzając złe duchy a nawet wskrzeszając zmarłych.

Cierpienie i zło stanowią część tego świata w którym żyjemy. Bóg nie chce ani jednego ani drugiego. Cierpienie jest nierozłącznie związane z kondycją ludzką ale nie jest ani dziełem ani wolą Boga. Może ono pochodzić od nas, od innych, od świata ale nigdy od Boga. W żadnym wypadku nie należy cierpienia szukać, jest ono złem. Należy chronić się przed bezużyteczny cierpieniem, aby nie stać się współwinnym ewentualnej autodestrukcji.

                Jezus był wrogiem zła i ludzkiego cierpienia. Na nikogo cierpienia nie zesłał ale również przed cierpieniem nie uciekł. Taka była logika Krzyża. – Jezus pokazał w jaki sposób krzyż z godnością przyjąć, pokazał jak cierpienie przyjąć kiedy jest ono nieuchronne.

                Bardzo dobrze logikę Krzyża opisuje w swojej książce „Droga wewnętrznego uzdrowienia” Simone Pacot. Często będę się do niej odwoływał, gdyż w sposób bardzo jasny i trzeźwy analizuje kwestie wiary chrześcijańskiej i ewangelizacji „serca” człowieka.

                Jezus przeżywał w pełni to, co miał przeżyć, głosił to co miał głosić, niczego nie łagodząc. Miłość i dobro spływały wszędzie tam, gdzie przechodził, Królestwo Boże spływało na każdego, kto się z Nim spotykał. Ale ataki faryzeuszy stawały się coraz bardziej gwałtowne, nauczanie Jezusa spotykało się z coraz to silniejszym oporem funkcjonującej struktury religijnej. Dopóki może ucieka przed prześladowaniami ale w pewnym momencie staje się to już niemożliwe. Proces i skazanie na śmierć stają się rzeczywistością. Jezus wolał tego uniknąć, nie nadstawiał głowy bezmyślnie ale misję swoją konsekwentnie wypełniał, stawił czoło sytuacji, doprowadził wszystko do końca. Nie wypiera się swojej nauki, na agresję nie odpowiada agresją, z podniesionym czołem staje naprzeciw swoich oprawców.

                Ks. Varillon napisał:

                „Posłuszeństwo Chrystusa wobec Ojca nie polega na wykonaniu jakiegoś rozkazu, jak nam się to kojarzy z wykonaniem rozkazu przełożonego. Nie można wyobrażać sobie Boga Ojca zwracającego się do Boga Syna: rozkazuję ci cierpieć i umrzeć w 33 roku życia. Gdyby chodziło o takie posłuszeństwo, zgodzilibyśmy się z wszystkimi kontestatorami, że trzeba je odrzucić.”

                Bóg jest z Jezusem, razem z nim walczy przeciw wszelkiej głupocie, nietolerancji, ambitnej i zaślepionej władzy. Wola Boża objawia się nie w fakcie męki i śmierci Jezusa ale w sposobie w jaki Jezus całe to wydarzenie przeżyje. Jezus przeżyje tą tragedię jako Syn Boży, ale nie oznacza to, że przejdzie przez nią jako „nadczłowiek”, wolny od ludzkich ograniczeń, od uczuć i emocji, które towarzyszyłyby każdemu człowiekowi w takim momencie.

                Jezus zachowuje się w obliczu cierpienia i śmierci jak istota ludzka, jest bezbronny, wrażliwy i zraniony. Przeżyje wielkie cierpienie fizyczne i duchowe, pozna co to zdrada, kłamstwo i samotność. Nie zostanie mu oszczędzone poczucie utraty pewników i wstrząs psychiczny. Nie uniknie również wątpliwości wewnętrznych. Ale nigdy nie dopuści do siebie odruchu buntu, narzekania, zwątpienia w swoją zbawczą misję. Umrze jako Syn Boży, skoncentrowany na swoim Ojcu, przebaczający nawet swoim oprawcom. Nie cierpi w żalu, zgryzocie, zgorzknieniu. Nawet w momencie śmierci myśli o innych: o swoich uczniach, Matce, złoczyńcy, który umiera obok Niego na krzyżu.

                Jezus uczy nas, jak przeżywać coś, co zostało nam narzucone, czego w żadnym wypadku sobie nie życzyliśmy. Wskazuje jak „nieść” swój krzyż zamiast go „znosić”. Jak podnieść soje nosze (J 5,8) zamiast na nich leżeć, jak nie zamykać się w jakiejś sytuacji, nadać sens wydarzeniu, które go nie ma, jak odnaleźć się w życiu.

                Taka jest logika Krzyża, logika miłości bezwarunkowej Boga do człowieka, tylko przez tak pojęty krzyż Jezus nas zbawia. To miłość do człowieka Go tam zaprowadziła. Krzyż przyjęty dobrowolnie i świadomie z miłości do każdego, bez wyjątku istnienia ludzkiego.
Jezus zbawia człowieka całym swoim życiem: narodzinami, codziennością w Nazarecie, głoszonym słowem, pozostawionymi wskazówkami na drogę wiary, wrażliwością na ludzkie cierpienie, nieustanną walka ze złem pod każdą postacią, swoim skazaniem i śmiercią, swoim zmartwychwstaniem . Zbawia nas przez sposób w jaki przeżył i wypełnił swoje zadanie jako Syn Boży.

                Simon Pacot słusznie zauważa:

           „Wszelkie błędne sposoby rozumienia pojęcia odkupienia, ekspiacji mogą skierować nas ku samozniszczeniu. Są one tym bardziej niebezpieczne, że kryją się pod pozorami postawy, którą uważamy za mistyczną.”


                Logika Krzyża to logika miłości do końca a nie rytualne zabójstwo Boga-Człowieka z woli Jego Ojca.